środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 29

Przypomnienie:
- Na pewno nie. Nie będzie z czego - odparł chłopak i wziął zeszyt do ręki.
Otworzył na pierwszej lepszej stronie i zaczął czytać na głos...



MOMENTS

Shut the door 

Turn the light off
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I can not hide this even though I try
Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face
If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time
You know I'll be
Your life, your voice your reason to be
My love, my heart
Is breathing for this
Moment in time
I'll find the words to say
Before you leave me today

   Po skończeniu popatrzył zdziwiony na dziewczynę.  
   - Okropne wiem - rzekła i spuściła głowę.
  
   - Nie, to jest... piękne.
  
   - Naprawdę? - uniosła głowę. W jej oczach dostrzegł iskierki nadziei.
  
   Pokiwał głową, a za chwilę dostał od niej soczystego buziaka w policzek. Uśmiechnęli się do siebie przyjaźnie.
  
   - Masz talent. Jeśliby dopisać jeszcze jedną zwrotkę i przejście, i dołożyć muzykę wyszłaby świetna piosenka. Niall jest dobry w pisaniu tekstów, a o muzykę możemy zapytać Simona.
  
   - No już bez przesady. Chcecie mieć moją rymowankę na piosenkę?
  
   - Ja tak. Myślę, że chłopakom też się bardzo spodoba. Zapytam ich, kiedy przyjdą.

***
   Dziewczyna ponownie uśmiechnęła się do przyjaciela. Na zewnątrz była spokojna, lecz w środku skakała z radości. Nigdy nie myślała, że jej wierszyki, które pozwoliła sobie nazywać piosenkami, wyjdą na światło dzienne, i że jakiś zespół - w ogóle ktokolwiek - będzie chciał je zaśpiewać, wydać. A jednak. Nie, nie mogła w to uwierzyć. To chyba był sen.   - Uszczypnij mnie - powiedziała, a za chwilę poczuła ból w ramieniu.   - Auć... Ale nie tak mocno! - wykrzyknęła śmiejąc się.   - No to cię boli, czy się śmiejesz? - zapytał lokers, uśmiechając się szeroko.   - Zawsze im bardziej mnie boli, tym bardziej się śmieję - odparła Patricia.
   - Idziemy na spacer? - zaproponował loczek, kiedy blondynka już się uspokoiła.
   - Bardzo chętnie. Mojemu mózgowi przyda się przewietrzenie. 
   Założyli kurtki i wyszli z domu. Jak to zwykle bywa w Anglii, padało. Dziewczyna poczuła dreszcz zimna przechodzący przez jej ciało. Wzdrygnęła się lekko.
   - Nie jest za zimno? - zapytał troskliwie Styles.
   - Nie, jest dobrze, chodźmy - odparła.
   Chłopak rozłożył parasol i wziął nastolatkę pod ramię. Ruszyli w stronę parku. Dziewczynie było zimno, ale nic nie mówiła i starała się jak najmniej szczękać zębami. Jednak z każdą chwilą ramię, które nie zmieściło się pod parasolem coraz bardziej mokło, a jej było coraz zimniej. Ten spacer stawał się coraz mniej przyjemny, mimo iż u boku przyjaciela.
   - Wiesz co? - odezwała się w pewnym momencie. - Jest mi jednak zimno, i to bardzo.
   - Wracamy? - zapytał lokers.
   - Nie... Może pójdziemy do jakiejś kawiarni czy coś? - zaproponowała szczerząc się w szerokim uśmiechu.
   - Świetny pomysł - uśmiechnął się ciepło.
   Sprawdził, czy jeszcze pada, a gdy okazało się, że nie, złożył parasolkę. Objął Pati ramieniem, aby nie było jej zimno. Ona uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością. Skierowali się do najbliższej kawiarni. Usiedli przy stoliku i zamówili gorące czekolady. Rozmawiali, śmiali się, śpiewali na całą kawiarnię... Jednymi słowy - czekolada chyba nie podziałała na nich dobrze. Ludzie patrzyli na ich jak na idiotów, a moherowe babcie skarżyły się kelnerom. Kilka razy poproszono ich o wyjście, jednak oni nic sobie z tego nie robili. Półgodziny później kelnerka przyniosła im rachunek.
   - Przepraszam bardzo - powiedziała. - Czy wy przypadkiem nie jesteście Patricia Walker i Harry Styles?
   - Tak, coś się stało? - odparł lekko zbity z tropu chłopak. 
   - No bo... Ja myślałam, że Patricia jest z Niall'em.
   - Czy już nawet nie można pójść do kawiarni z przyjacielem?! - wybuchła nastolatka. - Od razu biorą was za parę?!
   - Przepraszam... - przestraszyła się lekko dziewczyna.
   - Nie, to ja przepraszam - odparła blondynka kręcąc głową. - Po prostu tego nie rozumiem.
   - Ale czego? - zapytała kelnerka.
   - Jeśli wyskoczysz z przyjacielem do kawiarni, to biorą was za parę. Czemu? Bo się śmiejemy, bo spędzamy dobrze czas. Masz chłopaka?
   - No mam, a co to ma do rzeczy?
   - Spędzasz z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę? - zapytała Pati pomijając pytanie dziewczyny.
   - No... Nie - spuściła głowę dziewczyna.
   - A masz przyjaciela, który jest chłopakiem?
   - Mam.
   - Spotykasz się z nim czasami? Idziecie gdzieś razem bez twojego chłopaka?
   - No tak.
   - Ale to nie znaczy, że jesteście parą prawda? Nie znaczy to, że zdradzasz swojego chłopaka. Znaczy to tylko, że dbasz o swoich przyjaciół i spędzasz z nimi czas. Dziękuję, do widzenia - rzekła blondynka dając jej pięć funtów.
   - Do widzenia - odparła bardzo zdziwiona kelnerka.
   Patricia i Harry założyli swoje kurtki i wyszli z kawiarni.
   - No to jej powiedziałaś - powiedział chłopak, kiedy byli już na ulicy.
   - A nie uważasz, że to bez sensu myśleć, że jesteśmy parą, kiedy my tylko poszliśmy razem na kawę?
   - Czekoladę - poprawił ją chłopak, ale ona tylko zbyła tą wypowiedź machnięciem ręki.
   - Nie ważne... Ale, nie uważasz?
   - Uważam. Miałaś rację co do tego, ale już mogę sobie wyobrazić artykuł w jakiejś taniej gazecie plotkarskiej. Patricia Walker i Harry Styles nakryci! Czyżby dziewczyna zdradzała swojego chłopaka?.
   Nastolatka wybuchła śmiechem, a chwilę potem chłopak do niej dołączył.

***


   Chłopak był wdzięczny blondynce. Wprawiła go w dobry nastrój i dzięki niej choć na chwilę mógł zapomnieć o Ash. Może rzeczywiście nie była go warta? Przecież to bez sensu zamęczać się myśleniem o kimś, kto nie myśli o tobie w ogóle. Pewnie od tamtego czasu zdążyła przelecieć pół Londynu... Aż sam zdziwił się swoimi myślami. Od kiedy dziewczyna go zostawiła, nie myślał o niej źle. Cały czas przeżywał rozstanie, ale nigdy nie przezwał jej w myślach ani na głos. Chyba Patricia go wyleczyła.
Zatrzymał się, a jego przyjaciółka po kilku krokach powtórzyła czynność i popatrzyła na niego zdziwiona. Przyciągnął ją do siebie i przytulił jak najmocniej umiał.
- Auć... Zgnieciesz mnie siłaczu - zaśmiała się.

- Dziękuję - wyszeptał nie zwracając uwagi na wcześniejsze słowa blondynki.
- Ale za co? -popatrzyła mu w oczy.
- Dzięki tobie się wyleczyłem - uśmiechnął się.
- Z czego? Możesz mi łaskawie powiedzieć o co ci chodzi?
- Dzięki tobie zapomniałem o Ash! - wykrzyknął szczęśliwy.
- Ach... To o to chodzi - pokiwała głową ze zrozumieniem. - Nie ma sprawy, nie musisz robić nic w zamian. Może być czekolada - ukazała swoje białe, proste ząbki.
- Jaką sobie pani życzy?
- Jogurtowom... - dziewczyna przygryzła dolną wagę, a chłopak wybuchnął śmiechem.
Ruszyli w dalszą drogę powrotną. Kilka minut później stali już pod drzwiami do apartamentu chłopców. Weszli i zaczęli zdejmować kurtki. Słyszeli głosy dochodzące z kuchni.
   - Ludzie, słuchajcie! - krzyknął od razu Hazza. 
   Dziewczyna dała mu kuksańca w bok i szepnęła:
   - Na razie ani słowa o piosence.
   Mina chłopaka lekko zrzedła, ale kiwnął głową.
   - Co się stało? - zapytał Liam.
   - Mnie i Pati wzięli przed chwilą za parę.
   - Że co?! - usłyszeli krzyk Horana. 
   Chwilę potem zobaczyli go wybiegającego z kuchni z surowym kurczakiem w ręku. Blondynka nie mogła powstrzymać śmiechu na jego widok. Popatrzył na nią zdziwiony, jednak kiedy jego wzrok spoczął na kurczaku, także się roześmiał. Już za chwilę spoważniał i powtórzył swoje pytanie:
   - Co? Kto was wziął za parę? W ogóle... o co chodzi?
   Dziewczyna opowiedziała mu wszystko.
   - To co wy tam robiliście, że pomyślała, że jesteście razem? - spytał marszcząc czoło.
   - Nic - powiedział szybko Harry. - Byliśmy po prostu na kawie.
   - Czekoladzie - poprawiła go Pati uśmiechając się.
   - Coś musieliście robić - nie dawał na wygraną Horan.
   - Musisz nam uwierzyć, kochanie. Nic nie robiliśmy. Nie jesteśmy parą. To był tylko przyjacielski spacer. Kocham tylko ciebie. Nie zamieniłabym cię nigdy na nikogo innego. Nigdy. - rzekła nastolatka podchodząc do chłopaka i dając mu buziaka w policzek.
   - A ja nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił - dodał loczek.
   - Na pewno? - upewnił się blondyn.
   - Na pewno - przytaknęli wspólnie przyjaciele.
   Wtedy Niall odetchnął głęboko i objął Patricię. Uśmiechnęła się do niego. Odwzajemnił uśmiech, po czym pocałował ją w czubek głowy. "Idealna para" pomyślał lokers kręcąc głową.

----------------------------------
No i jak guyz? Podobało się...? Mam nadzieję, że tak. Na początku chciałabym podkreślić, że kiedy Pati mówi "Jogurtowom..." mówi tak naprawdę z "om..." na końcu. Nie jestem analfabetką i znam zasady ortografii ;*
Po drugie przepraszam, że tyle nie dodawałam ;) Znowu musicie wybaczyć. Teraz mam już ferie i może jeszcze dodam w ciągu tych dwóch tygodni jeden lub dwa rozdziały :3 Happy? ;*
Po trzecie dzięki za komentarze pod ostatnim postem i tyle wejść.
Po czwarte zapraszam do mnie na aska, bo zawiewa nudą http://ask.fm/Bartmanowa321 (jakby ktoś pytał, to ja na profilowym to ta po lewej xD)
Po piąte kocham was wiecie? ;*
Po szóste muszę kończyć, bo idem na mecz Aseco Resovia vs cośtam cośtam xD Ważne, że znowu mój Bartman <3

Loffki Loffki, do zobaczenia niedługo ;***

piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 28

Przypomnienie:Wyjrzał przez okno autobusu na skąpany w deszczu Londyn i pogrążył się w swoich własnych, nieszczęśliwych myślach.


***
- Idziemy do restauracji coś zjeść - powiedział Liam, biorąc swoją bluzę. - Ktoś jeszcze się zgłasza?
- Ja nie - rzekł Harry od razu.
Od kilku tygodni był załamany. Dlaczego? Bo Ashley z nim zerwała. To prawda, nie byli ze sobą długo, ale to nie zmienia faktu, że on naprawdę ją kochał. Jednak nie była to miłość obustronna. Po zaledwie trzech miesiącach ona zostawiła go dla innego. Bardzo to przeżył. Nadal nie mógł o niej zapomnieć. Cały czas chodził smutny i mało się uśmiechał. Przyjaciele pocieszali go słowami typu "Ten typek nie dorasta ci do pięt." albo "Ash nie wie co traci". Wcale mu to nie pomagało, jednak mimo to był im wdzięczny.
- Ja też - oznajmiła nagle Pati, jakby na jej decyzję wpłynęły ostatnie słowa loczka.
- A ty Niall? - Zayn zwrócił się to blondaska.
Chłopak popatrzył na swoją dziewczynę pytającym wzrokiem.
- Mogę? - zapytał.
- No pewnie. Nawet mnie nie pytaj. Bawcie się dobrze - odparła i musnęła jego usta swoimi.
- A ja mogę kochanie? - spytał Lou.
- Tak... Oczywiście - powiedział Harry ze smutną miną.
- Nie smutaj, mogę ci coś przynieść na rozweselenie...
- Dobrze wiesz, że to nie pomoże - westchnął lokers.
- Przepraszam, chciałem tylko pomóc - mina niebieskookiego lekko zrzedła.
- Chodźmy już - zarządził Liam. - Umieram z głodu.
Chłopcy wyszli zostawiając Pati i loczka samych. Chłopak skierował się do swojego pokoju. Chciał pobyć sam. Miał wrażenie, że blondynka została razem z nim, ponieważ chciała zmusić go do zwierzenia się. Wiedział, że obiecał jej to w szpitalu, jednak nie miał zamiaru dotrzymywać tej obietnicy. Nie chciał jej mówić nic, nie chciał dzielić się z nią swoimi smutkami. Podzielił się nimi z resztą zespołu i wcale mu to nie pomogło. Kiedy już był przy drzwiach i trzymał klamkę, usłyszał głos dziewczyny:
- Harry?
Lokers przymknął oczy i westchnął cicho.
- Tak? - odparł odwracając się w stronę nastolatki.
- Możemy porozmawiać?
- Ale o czym? - zapytał chociaż dobrze znał odpowiedź.
- O tym, o czym nie chciałeś powiedzieć mi w szpitalu.
- To i tak nie ma sensu.
Chciał się odwrócić lecz ona przytrzymała go za ramiona i zmusiła aby stał do niej przodem.
- Słuchaj, Harry... Kocham cię jak brata, nie wiem, czy ty mnie też...
Chłopakowi przebiegło przez głowę "Nie kocham cię jak brata, ale jak siostrę" jednak nie wypowiedział tego na głos. Nie miał nastroju do żartów. Nawet nie był pewny, czy  zalicza się do żartów. Dziewczyna natomiast ciągnęła dalej:
- Jesteśmy przyjaciółmi, więc myślę, że powinieneś mi o tym powiedzieć. Na pewno ci wtedy ulży.
- Jakoś mówiłem o tym już czterem osobom i mi nie ulżyło - rzekł trochę za bardzo oschłym tonem.
Pati zdawała się tego nie zauważać.
- Może przy piątej ci ulży? - zapytała.
- Wątpię - odparł loczek wzruszając ramionami.
- Posłuchaj...
- Dziewczyna ze mną zerwała! Czuję się strasznie! Od tych trzech tygodni czuję się strasznie! Ja ją naprawdę kochałem! A ona zostawiła mnie dla innego! - wykrzyknął nagle chłopak. Sam był zdziwiony swoimi słowami, ale po wypowiedzeniu tych kilku zdań rzeczywiście mu ulżyło.
- Więc o to chodzi... - pokiwała głową nastolatka.
- Tak - spuścił głowę lokers. Było mu wstyd przed blondynką.
- Przykro mi - rzekła Pati kładąc mu rękę na ramieniu.
- Nie mów, że ci przykro, bo wiem, że nie jest - odparł Harry zdejmując jej dłoń.
- A skąd to możesz wiedzieć? - zapytała obruszona.
- Po prostu to wiem - wzruszył ramionami.
- To wiedz, że się mylisz. Ja kocham swoich przyjaciół. Kiedy są smutni, jestem smutna razem z nimi; kiedy płaczą, też nie mogę powstrzymać łez.
- Nie musisz mnie okłamywać.
- Nie okłamuję cię. Powiedziałam najszczerszą prawdę. Ale skoro do ciebie to nie dociera, to zostawię cię samego, abyś mógł to sobie spokojnie przemyśleć. Sam na sam ze swoimi myślami.
Odwróciła się i poszła do pokoju swojego i Niall'a. Hazza usłyszał tylko trzask głośno zamykanych drzwi.
***
Pati weszła do pokoju i trzasnęła drzwiami. Usiadła zdenerwowana na łóżku. Była zła na Harry'ego. Nie lubiła, kiedy ktoś uważał, że wie lepiej co ona myśli; czy jest jej przykro, czy nie. Uciekła, ponieważ bała się wybuchu. Wiedziała, że za chwilę mogło dojść do ostrej kłótni. Zapobiegła jej zamykając się w pokoju. Postanowiła poczekać tu do przyjścia chłopaków. Wtedy albo ona, albo Styles będą musieli powiedzieć dlaczego się pokłócili. Znając loczka, on nic nie powie, więc to ona musi przygotować sobie przemowę na ten temat. Usiadła przy biurku i wzięła do ręki swój zeszyt z piosenkami. Nikomu ich nie pokazywała, nie wiedział o nich nawet Niall. Dziewczyna kochała pisać, jednak nie wierzyła w swoje możliwości. Uważała, że wszystko co naskrobie jest denne i nudne. Otworzyła go na pustej stronie i zaczęła pisać.
***
Harry stał przed drzwiami do pokoju Pati i Horan'a. Zastanawiał się czy zapukać. Kiedy już uniósł rękę, rozmyślił się. Opuścił ją i ze smutną miną skierował się do salonu. Usiadł na kanapie i włączył telewizor. Akurat leciała powtórka 'X Factor'. Uśmiechnął się bezwiednie. Chwilę później jednak jego mina spoważniała. Wyłączył telewizor i pogrążył się w swoich myślach. Żałował tego, że pokłócił się z Patricią. Była przyjaciółką, której nie chciał stracić, kochał ją jak własną siostrę. Postanowił ją przeprosić. Wstał i ponownie podszedł do drzwi. Zapukał cicho, a kiedy nie usłyszał odpowiedzi, ponowił czynność, jednak zrobił to trochę głośniej. Drzwi otworzyły się i stanęła przed nim blondynka. Widać było, że płakała.
- Słuchaj, ja... przepraszam - spuścił głowę lokers.
- Ja też - odparła nastolatka i pociągnęła nosem.
- Ja... po prostu... trochę mi trudno po tym rozstaniu.
- Rozumiem cię. Przepraszam, że na ciebie nakrzyczałam.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się do niej ciepło.
Dziewczyna wtuliła się w jego tors i jeszcze raz pociągnęła nosem. On także ją objął. Zauważył, że na biurku w jej pokoju leży otwarty zeszyt, a obok niego długopis.
- Co robisz? - zapytał.
- Coś nie tak? - odparła i popatrzyła na niego.
- Nie, nie o to chodzi. Bardziej o ten zeszyt na biurku.
- Aaa... to? Nic ciekawego. Tak sobie czasami piszę... - zarumieniła się lekko.
- Co? - zaciekawił się zielonooki.
- Takie tam... piosenki.
- Mógłbym przeczytać? - wszedł do pokoju i sięgnął po notes.
- Nie! - krzyknęła dziewczyna.
- Przepraszam - uniósł ręce w obronnym geście.
- Chodzi o to, że ja ich nigdy nikomu nie pokazywałam. Uważam, że są denne.
- Ok. No to będę, takim jakby, testerem dobra?
- Jeśli bardzo chcesz... Tylko proszę, nie śmiej się.
- Na pewno nie. Nie będzie z czego - odparł chłopak i wziął zeszyt do ręki.
Otworzył na pierwszej lepszej stronie i zaczął czytać na głos...

-----------------------
No i jak? Przepraszam, że tyle nie pisałam, ale wena mnie opuściła na długo, prawie dwa miesiące nie pisałam :c Wróciła dopiero wczoraj i przez nią się nie wyspałam xD A zresztą wyjeżdżałam na święta, byłam w Białymstoku i nie miałam komputera, bo mój brat po kilku dniach go zepsuł xD Potem byłam w Szczytnie (takie tam... Małe pod Olsztynem) i tam też nie miałam kompa i potem do Gdańska na urodziny pojechałam i tam był płatny internet, a zresztą nie miałam jak przerzucić opo z komórki :) Więc... Jeszcze raz przepraszam i proszę o wybaczenie :3 Teraz muszę już lecieć, bo idę na mecz siatkówki (Jastrzębski Węgiel-SKRA Bełchatów, jak ktoś się tym interesuje)... :> Co prawda to nie jest Aseco Resovia z moim kochanym Bartmanem,ale cóż... ;)
Tak więc, do zobaczenia :)
PS... Dzięki za komenty :*

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 27

Przypomnienie: - Zostało dziesięć minut do odprawy - rzekł Zayn w pewnym momencie. - Gdzie jest Larry?


- Na pewno za chwilę przyjdą - uspokoił go Niall.
Mulat pokiwał głową. Co chwila jednak odwracał się w stronę drzwi lub patrzył na zegarek. W końcu wyciągnął telefon.
- Nie odbiera - oznajmił zdenerwowany po minucie. - Ani jeden ani drugi. A jeśli nie przyjdą? Spóźnią się i nie polecą z nami?
- Wszystko będzie dobrze - odrzekł Li poklepując go po plecach.
- Nie no ja ich chyba zabiję - Malik zaczął chodzić w tą i z powrotem.
- Na pewno za chwilę przyjdą - powtórzył Niall.
Zayn znów spojrzał na zegarek.
- Zostało tylko pięć minut. Nie zdążą. Będziemy musieli polecieć bez nich.
- O popatrz... Już idą - uśmiechnął się blondyn.
Rzeczywiście Lou i Hazza szli, a raczej biegli w ich stronę. Każdy trzymał za sobą swój bagaż. Ludzie usuwali im się z drogi albo krzyczęli, kiedy któryś najechał im na nogę. Chwilę potem byli już przy pozostałej czwórce. Lokers zwinnie wyhamował, natomiast Tommo przewrócił się razem ze swoją walizką.
- To nie było śmieszne - powiedział smutny, kiedy wszyscy się z niego śmiali. - Teraz wszystko mnie boli.
- Pocałować? - zapytał Liam, co wywołało jeszcze głośniejszy śmiech.
Louis przewrócił oczami i skierował się w stronę odprawy.
- Oj... Nie gniewaj się na mnie, kochanie! - krzyknął za nim loczek.
- A jeśli? - odwrócił się niebieskooki.
- To będę płakać całą noc.
- Na to nie pozwolę. Chodź tu i mnie przytul - Boo Bear upuścił rączkę od swojej walizki.
Hazza rozpromienił się i podbiegł do niego. Potem rzucił mu się na szyję.
- Wiesz, że cię kocham? - zapytał odsuwając się lekko, aby spojrzeć mu w oczy.
- Wiem, wiem... - chłopak machnął ręką. - Mnie wszyscy kochają.
Lokers zaśmiał się i zawołał resztę.
***
Trzy i pół godziny później byli już na lotnisku w Londynie. Wszyscy wysiedli grzecznie z samolotu i skierowali się po swoje bagaże. Nagle ktoś zasłonił dłońmi oczy Liam'a.
- Zgadnij kto to? - usłyszał słodki głos. Głos, za którym tak bardzo tęsknił. Głos Dan.
Uśmiechnął się i odwrócił w stronę dziewczyny. Ona przytuliła się do niego.
- Stęskniłem się - rzekł także ją obejmując.
Zauważył kątem oka, że Niall pokazuje serduszko patrząc na niego. Payne wypowiedział bezgłośne "Spieprzaj". Blondyn zaśmiał się i wrócił do rozmowy z Zayn'em. Liam puścił dziewczynę i ponownie się do niej uśmiechnął. Ona odwzajemniła uśmiech.
Chłopak oddalił się kilka kroków. Myślał o Dan. W sumie to marzył o tym, co by było gdyby byli razem. Ona uważała go za przyjaciela, on ją kochał. Bał się powiedzieć jej, co naprawdę czuje, ponieważ obawiał się odrzucenia. Wolał być jej przyjacielem niż być dla niej nikim. Jego sytuacja przypominała Niall'a i Pati. Tylko że im się udało. Byli wspaniałą parą, co do tego nie miał wątpliwości. Horan wyznał blondynce miłość i wyszło mu to na dobre.
- Jesteś z Dan? - z rozmyślań wyrwał go głos Zayn'a.
- Nie... A czemu pytasz? - odparł zdziwiony chłopak.
- Po prostu tak to wyglądało. Zgadnij kto to i tak dalej- wytłumaczył.
- Nie jesteśmy parą - powtórzył Liam.
- Ale chyba powinniście być. Czy ty nie widzisz, że ona się w tobie zakochała?
- Naprawdę tak myślisz?
- Przecież widać to na pierwszy rzut oka. I ty, i ona. Zakochańce, które boją się powiedzieć sobie, co czują.
- Uważasz, że powinienem jej powiedzieć?
- Tak, jestem pewny, że będziecie świetną parą - poklepał go po plecach przyjaciel.
Liam uśmiechnął się. Szczerze. Prawdziwie. Skoro Zayn stwierdził, że Dan jest w nim zakochana, to powie jej, co czuje. Że ją kocha, i że nie wyobraża sobie życia bez niej. Po prostu całą prawdę. Spojrzał w stronę dziewczyny. Ona zarumieniła się lekko i podeszła do niego. Jego serce przyspieszyło. Nie chciał tego przedłużać. Wyzna jej to teraz, przy wszystkich. 
- O czym rozmawiałeś z Zayn'em? - zapytała go Dan.
- O mnie... i o tobie - odparł chwytając jej rękę.
Spojrzała mu prosto w oczy. Odetchnął głęboko i ciągnął dalej.
- Muszę powiedzieć ci to teraz, bo dłużej nie dam rady dusić tego w sobie. Nie będę okłamywał już nikogo, mówiąc, że traktuję cię tylko jak przyjaciółkę. Dan, ja cię naprawdę kocham.
- Naprawdę? - zapytała ze łzami w oczach.
- Naprawdę - przytaknął.
Otarł knykciem samotną łzę połyskującą na jej policzku. Ona przytrzymała jego dłoń i przymknęła powieki. Wtedy Payne nachylił się i delikatnie złączył ich wargi. Z początku nieśmiały pocałunek przerodził się w coś bardziej namiętnego. To było coś czego pragnął praktycznie od początku, od kiedy pierwszy raz ją zobaczył. Teraz przepełniała go radość. Dan odwzajemniła jego uczucie, co było najwspanialszym prezentem na Ziemi. Uśmiechnął się i złapał ją za rękę. Spojrzał na Zayn'a, który uniósł kciuk do góry. Cała siódemka skierowała się po torby chłopców. Tam już stała Hannah. Louis należycie się z nią przywitał, a potem zaczął opowiadać, jak było w Budapeszcie. 
- Louis, przystopuj trochę - rzekł Hazza półgodziny później, kiedy to chłopak zachwycał się sklepem "Agua".
- Tak, masz rację... A jak ty spędziłaś czas kochanie? - zwrócił się do swojej dziewczyny.
- Nie robiłam nic specjalnego. Bez ciebie było okropnie nudno - uśmiechnęła się i cmoknęła go w policzek.
***
Harry odwrócił wzrok, jednak padł on na kolejną szczęśliwą parę. Niestety. Wyjrzał przez okno autobusu na skąpany w deszczu Londyn i pogrążył się w swoich własnych, nieszczęśliwych myślach.

----------------------------
I oto następny rozdział. Jak go przed chwilą przeczytałam to uznałam,że jest nawet spoko... Taka tam, skromność xD Bardzo dziękuję wszystkim czytelnikom, a szczególnie tym, którzy zostawiają komentarze lub obserwują mojego bloga. To wiele dla mnie znaczy :* Dzisiaj sobie kulturalnie wchodzę na stronkę, patrzę na komentarze nie oczekując niczego nadzwyczajnego, a tutaj? Pod ostatnim postem aż 4... Od razu banan na ryjcu. Brat mi zagląda przez ramię i mówi "O Matko, jaki długi komentarz" , a ja cały czas się szczerzę :P Obiecuję, że zajrzę na zareklamowane u mnie blogi, ale niestety na razie nie mam na to czasu. Cały czas jakieś prace klasowe itd, Angielski, hiszpański, francuski... Czasami mnie to wykańcza :c Po prostu nie zawsze umiem sobie z tym poradzić ;c I jeszcze chłopak... Ważne że ostatnio się dowiedziałam, że mnie ubi z charakteru... Wow!! To już jakiś postęp, bo jestem naprawdę psychiczna. Jaram się książkami Kinga... Moje przyjaciółki dostają esy typu "Wyobraź sobie, że wyciągasz swojego zmarłego synka z grobu. Potem okazuje się, że nie ma on głowy. Jednak za chwilę zauważasz ją, jest po prostu przykryta grubą warstwą ciemnego mchu. Łapiesz dziecko pod pachami, a jego głowa opada do tyłu, aż na środek pleców. Na miejscu trzymają ją tylko szwy *.*"... Jestem ciekawa co sobie wtedy myślą xD
Jezus, to żem się rozpisała... Na koniec dodam "Mam nadzieję, że rozdział się spodobał" - taka tam, rutyna :*
LOFFKI LOFFKI <3