środa, 29 sierpnia 2012

Dzisiaj są urodziny Liam'a, więc (mimo że tego nie czyta xD) chciałabym złożyć mu życzenia ;)
Wszystkiego najlepszego i szczęścia z Dan <3

Rozdział 14

***
- Co za zdzira! - to była reakcja Lou na wieść o ostatnim incydencie Niall'a z matką Pati.
Blondyn uśmiechnął się.
- Jeszcze tego nie odkryłeś? - zapytał, a jego przyjaciel się zaśmiał.
- A czemu jesteś taki szczęśliwy? Przecież nie możesz spotykać się ze swoją dziewczyną...
- Przecież ona nie będzie spała z Patricią w jednym łóżku. Co najwyżej przypilnuje jej do "zaśnięcia" - tutaj blondyn pokazał palcami cudzysłów. - Potem ona przyjdzie do mnie... - wzruszył ramionami i uśmiechnął się, jakby to było oczywiste.
- Chyba się zmieniłeś - pokręcił głową Louis. - Jesteś pewny siebie.
- To chyba dobrze nie?
- Tak, nawet bardzo dobrze - uśmiechnął się serdecznie.
***
- Mamo... Jest już 22. Chciałabym pójść spać - narzekała nastolatka.
- Dobrze. Połóż się, a ja poczekam aż zaśniesz.
- Och... Ok - westchnęła dziewczyna i grzecznie weszła pod kołdrę.
- Dobranoc - rzekła pani Walker. Podeszła do córki i nachyliła się, aby ją pocałować. Ta jednak zakryła twarz dłońmi i odwróciła się. Nadal była wściekła na matkę.
- Dobranoc - powiedziała tylko.
Zamknęła oczy i starała się oddychać równomiernie. W końcu jej matka się nabrała. Westchnęła cicho i wyszła z pokoju. Wtedy nastolatka wstała, otworzyła ostrożnie drzwi i wyjrzała na korytarz. Nikogo na nim nie było, więc wyszła, zamknęła drzwi na klucz i skierowała się pod pokój swojego chłopaka. Szła najciszej jak mogła, jednak cały czas wydawało jej się, że kroki słychać w całym hotelu. W końcu dotarła pod drzwi z numerem 13. Zapukała cicho. Czekała chwilę, jednak nikt jej nie otworzył. Pomyślała, że Niall może już spać i odwróciła się, aby wrócić do siebie. Nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi.
***
Niall otworzył drzwi i ujrzał swoją dziewczynę, stojącą do niego tyłem.
- Patricia? - powiedział.
Ona odwróciła się i uśmiechnęła szeroko.
- Mogę wejść? - zapytała.
- Tak... Pewnie - potrząsnął głową, aby się rozbudzić.
- Cześć - rzekła, kiedy już przekroczyła próg.
- Hej, kochanie - odrzekł i pocałował ją, jednocześnie zamykając drzwi.
- Teraz możemy się widywać tylko nocami - wyjaśniła.
- Może i lepiej? - zapytał unosząc brwi, a ona zaśmiała się słodko.
- Bardzo możliwe. Ale oczywiście nie wiem, co będziemy robić.
- Czy w Budapeszcie nocą jest zimno?
- Na pewno nie tak ciepło, żebym ja wyszła w krótkich spodenkach, a ty bez koszulki.
- Ja w każdej chwili mogę założyć jakiś T-shirt, trochę gorzej z tobą...
- Myślę, że nikt nie zauważy, jeśli wrócę na chwilę do pokoju. Zaraz wracam.
- Ok. Ja się w tym czasie przebiorę - uśmiechnął się blondyn.
Dziewczyna wyszła. Niall podszedł do torby i wygrzebał z niej kilka ciuchów. Zastanawiał się przez chwilę, co założyć. Zdecydował się na białe polo, granatowy sweterek, brązowe rurki z niskim krokiem i granatowe, niskie conversy. Kiedy już się przebrał, usiadł na łóżku i poczekał na swoją dziewczynę. Przyszła chwilę potem. Miała na sobie jasne, przetarte jeansy, czarne, wysokie conversy i luźną, białą bluzkę na krótki rękaw.
- Ślicznie wyglądasz - skomplementował ją blondyn. Naprawdę podobał mu się ten zestaw.
- Och... Dziękuję - odrzekła dziewczyna uśmiechając się czarująco.
- To co? Idziemy - dodała, a chłopak kiwnął głową.
Wyszli z pokoju, Niall zamknął drzwi na klucz i opuścili budynek. Było chłodno, ale nie zimno. Skręcili w lewo.
- Myślałam, że idziemy do parku - rzekła zdziwiona Patricia.
- Idziemy nad rzekę - odrzekł blondyn obejmując ją. Ona położyła mu głowę na ramieniu.
- Jak doszło do tego, że połączyli was w jeden zespół? - zapytała w pewnym momencie.
- Powiedzieli nam, że nie możemy przejść dalej jako soliści. Ale Nicole wpadła na pomysł, aby połączyć nas w jeden zespół. Zaśpiewaliśmy coś razem i wyszło całkiem nieźle - wytłumaczył Niall.
- Zaśpiewaj coś - poprosiła.

------------------------------
Dziękuję za wszystkie komentarze jakie pojawiły się na moim blogu. Na pewno zajrzę na blogi komentujących i także skomentuję ;)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 13

***
Gdy tylko nastolatka zamknęła drzwi, te główne się otworzyły i wkroczyła jej matka. Omiotła pokój takim spojrzeniem, jakby wszystko ją brzydziło i zapytała:
- Nie widziałeś może mojej córki?
- Nie, proszę pani - odpowiedział uprzejmie, mimo że w środku się w nim gotowało.
- Rozumiem. W takim razie nie będę ci przeszkadzać - powiedziała i opuściła pokój.
Kilka chwil potem, Patricia wyszła z szafy.
- Mało brakowało - rzekła i usiadła z powrotem na łóżku. - Na czym my to...? A, no tak - uśmiechnęła się i pocałowała blondyna.
Nagle drzwi otworzyły się z trzaskiem. Stała w nich matka nastolatki. Widać było, że jest wściekła.
- Wiedziałam! - wykrzyknęła. - Patricio Walker, masz zakaz spotykania się z tym chłopakiem do końca naszego wyjazdu. A ty - podeszła do Niall'a tak blisko, że prawie stykali się nosami - jak śmiałeś mnie okłamać?!
Chłopak wpatrywał się w nią nienawistnym spojrzeniem, a Patricia wykrzyknęła:
- Mamo...! Nie możesz zakazać mi się z nim spotykać!
Nagle zalała się łzami. Jej matka momentalnie znalazła się przy niej, jednak ta ją odepchnęła. Podeszła do blondyna i przytuliła go mocno. Potem ujęła w dłonie jego twarz i pocałowała go czule. Pani Jessy musiała ją od niego odciągnąć. Dziewczyna zdołała jej się wyrwać, jednak nie wróciła już do swojego chłopaka. Popatrzyła tylko na niego smutno i wyszła za matką.
***
Kiedy opuściły pokój blondyna Patricia wycedziła przez zęby:
- Nienawidzę cię.
Jessy zatrzymała się zdziwiona, a ona pobiegła do pokoju i zamknęła się na klucz. Kobieta stała przez chwilę w bezruchu. Zaraz jednak opamiętała się i poszła do swojego pokoju. Chciała omówić to wszystko ze swoim mężem.
- Cześć... - powiedziała na wejściu.
- Cześć. Coś się stało?
- A coś taki podejrzliwy? - zapytała opryskliwie.
- Przepraszam, - odrzekł lekko urażony - ale słyszałem jakieś krzyki. Myślałem, że znowu pokłóciłaś się z Pati.
- No bo tak było.
- Co tym razem? - westchnął James.
- Co?! - wybuchła nagle Jessy. Na samo wspomnienie o tym, wściekała się. - A to, że ten dzieciak śmiał mnie okłamać!
- Pati czy Niall? - zapytał jej mąż, chociaż doskonale znał odpowiedź.
- Oczywiście, że ten tleniony blondasek...
- Posłuchaj mnie - przerwał jej. - Nie obrażaj go.
- A co?! Postanowiłeś trzymać jego stronę?! Nagle stał się ważniejszy ode mnie?!
- Nie, - bronił się James - ale to jest bardzo niegrzeczne. Wychodzisz na osobę niewychowaną.
- Po pierwsze: nie będziesz mi mówił czy jestem dobrze wychowana, czy nie; a po drugie: wolę być niewychowana niż widzieć go codziennie na oczy.
- Dobrze, zrozumiałem. Ale... Naprawdę lepiej by było gdybyś go jednak zaakceptowała. Wtedy nie kłóciłabyś się tak często ze mną i Patricią.
- Nie kłóciłabym się tak często z tobą, gdybyś nie trzymał jego strony...
- A czy to jakiś grzech, że go lubię?! - teraz zdenerwował się także James - Nie wiem... Może się jeszcze przez to rozwiedziemy?!
- To bardzo możliwe - rzekła kobieta, a jej mąż aż zaniemówił ze zdziwienia - Jeśli dalej będziemy się tak codziennie kłócić, to prędzej czy później, złożę pozew o rozwód.
- A pomyślałaś może o naszej córce? Co ona będzie wtedy czuła?
- Przecież ja chcę dla niej jak najlepiej. Jak narazie, załatwiłam jej zakaz spotykania się z tym chłopakiem. A jeśli my się rozwiedziemy, to znowu będzie tak jak dawniej.
- Mówisz tak, jakby to nie była moja córka. Przecież nie będzie tak jak dawniej. Mnie nie będzie.
- A no tak - teraz Jessy chciała już naprawdę dopiec mężowi. - Ale skoro ciebie nie będzie, to będzie nawet lepiej...
- W takim razie złożę pozew o rozwód tego samego dnia, którego wrócimy do Irlandii, ok?
- Świetnie - odwróciła się do niego plecami. - A teraz nie chcę cię tu widzieć.
- To wyjdź - rzekł James.
Jej serce zaczęło bić szybciej ze zdenerwowania. Miała ochotę uderzyć swojego męża, ale na szczęście zrezygnowała. Zamiast tego po prostu opuściła pokój.