czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 35

   Przypomnienie:
Odwrócił się i zobaczył grupkę dziewczyn idących w ich stronę. Wyglądały na bardzo podekscytowane. Uśmiechały się do siebie

   - Możemy prosić o autograf? I zdjęcie? - zapytała najładniejsza z nich - średniego wzrostu brunetka o lekko kręconych włosach, dużych miodowych oczach i delikatnych rysach twarzy.
   - Tylko JA nie chcę zdjęcia z Niall'em... - dodała wytapetowana blondynka.
   Zayn spojrzał na Horana. Przez chwilę widać było, że jest bardzo smutny, jednak był to tylko ułamek sekundy. Już za chwilę znowu się uśmiechał, chociaż dało się zauważyć, że nie jest to uśmiech szczery.
   - Słuchaj, dziewczynko - odezwał się Harry. - Albo masz zdjęcie ze wszystkimi, albo z żadnym z nas, zrozumiano?
   - Nie to nie... - prychnęła tamta. - Właśnie straciliście fankę.
   - Nie była nas warta - dodał Liam patrząc na nią z pogardą.
   - Nie przesadzajcie - zabrał głos Horan.
   - Nie przesadzamy - odparł Tommo. - Ona nie ma prawa cię obrażać, szczególnie kiedy cię nie zna.
   - Dokładnie, Lou dobrze mówi - rzekła Pati i przybiła szatynowi piątkę.
   Wytapetowana fanka jeszcze raz prychnęła i odeszła.
   - I lepiej by było gdybyś była naturalna! - krzyknął jeszcze lokers. - Wyglądasz jakby kredka zgwałciła ci twarz!
   Wszyscy oprócz Pati i jej chłopaka się roześmiali. Dziewczyna wtuliła się w blondyna, widocznie chcąc ukryć łzy.
   - No to co? - odezwała się ta najładniejsza. - Możemy autografy i zdjęcia? Z Niall'em oczywiście też - rzuciła mu promienny uśmiech, na co on postarał się odpowiedzieć tym samym.
   - Tak, pewnie - odparł Zayn i wziął od niej zwitek papieru, a następnie ustawił się do zdjęcia.
   Każdy z chłopaków zrobił to samo z obiema fankami.
   - Dacie mi swojego twittera? - zapytał mulat na koniec.
   Tak naprawdę zależało mu tylko na twitterze ślicznej brunetki, ale nie chciał skrzywdzić tej drugiej fanki. Nastolatkom zaświeciły się oczy. Spojrzały na siebie uradowane i napisały twittery na karteczce, którą wręczył im Malik.
   - My także skorzystamy - zgłosił się Lou podnosząc rękę do góry.
   Fanki zachichotały i zarumieniły się lekko.
   - Proszę - miodowooka wręczyła mulatowi kartkę.
   - Dziękuję, i jeśli mogę zapytać... Jak masz na imię?
   - Ann - odpowiedziała uśmiechając się szeroko. Miała bardzo ładne, proste zęby.
   - Piękne imię.
   - Dziękuję - dygnęła z wdziękiem.
   - Nie ma za co. Na pewno się odezwę - posłał jej promienny uśmiech.
   - Będę czekać - odwzajemniła gest i odeszła wraz ze swoją koleżanką.
   - Wpadła ci w oko - mrugnął do niego Louis. - To widać.
   - Chciałbym nawiązać z nią bliższy kontakt - odparł brunet patrząc w ślad za dziewczynami.
   - Taa... bliższy kontakt - Tommo podkreślił dwa ostatnie wyrazy. - Chyba najbliższy z najbliższych.
   Znowu wszyscy oprócz Pati i Niall'a wybuchnęli śmiechem. "Co ona musi przeżywać. Biedactwo" pomyślał Zayn widząc to.


Kiedy blondynka usłyszała słowa Lou, znowu przypomniał jej się Marlow. Spojrzała smutnym wzrokiem na Horana, a on znowu ją objął.
   - Dlaczego to musiałam być akurat ja? - wyszeptała.
   Chłopak nie odpowiedział. Bardzo możliwe, że po prostu dlatego, że nie wiedział co odpowiedzieć.
   - Dojdziemy kiedyś do tej kawiarni? - zapytał Li.
   - Ja jakoś straciłem ochotę na cokolwiek. Chcę tylko wrócić do domu - oznajmił Niall.
   - Nie przejmuj się tą lafiryndą - powiedział lokers. - W ogóle nie powinieneś jej słuchać. W jej wypowiedzi nie usłyszałem nic mądrego. I jeszcze taka wytapetowana. Pewnie myśli, że wszyscy na nią lecą. Chyba tylko osiłki bez szyi. Ona nie jest nic warta, za to ty...
   Wykład loczka przerwał telefon dziewczyny.
   - Halo? - odebrała.
   - Dzień dobry. Tutaj ponownie komendant Crocket. Skończyliśmy przesłuchiwać Marlowa - usłyszała głęboki głos policjanta.
   No tak. Zupełnie zapomniała o tym, że miała pojechać na komisariat i dowiedzieć się, jak złożyć pozew.
   - Dobrze. Będę za około półgodziny - odrzekła.
   - Czekamy - komendant odłożył słuchawkę.
   - Nie mogę pójść do kawiarni. Muszę pojechać na komisariat - wytłumaczyła się zwięźle Pati.
   - Zawiozę cię - zaoferował Horan.
   - A my to co? - zapytał Louis udając oburzenie.
   - Zbędny tłum - powiedziała nastolatka i zmierzwiła mu włosy.
   - Dzięki - zrobił minę zbitego psiaka i odwrócił się do dziewczyny plecami.
   - Skoro nas nie chcesz - włączył się Hazza. - To chyba idziemy do domu, nie?
   - Czy do pub'u? - zaproponował Malik.
   - Nie Zayn. Nie pójdziemy do żadnego pub'u ani klubu. A w szczególności ty.
   - No weź, tak ładnie wtedy tańczył - rzekł Boo Bear i razem ze Styles'em i blondynem wybuchnęli śmiechem.
   - Aha. Fajnie, że coś pamiętam - odparł mulat.
   - Hmm... Może dlatego, że byłeś upity? - zapytał Liam.
   - No dobra - przerwała im dziewczyna. - Ja i Niall jedziemy na komisariat, a wy jak chcecie to kłóćcie się dalej na środku ulicy. Nie zwracajcie uwagi na ludzi, którzy dziwnie na was patrzą.
   - Przykro mi, taka jest moja natura - odpowiedział Tomlinson.
   - W każdym bądź razie, my jedziemy. Do zobaczenia w domu - oznajmiła nastolatka i skierowała się razem z Horanem do samochodu.
   - Poczekaj - powiedział Zayn. - Nie mówi się „w każdym bądź razie” tylko „w każdym razie” - pouczył ją zadowolony.
   - Co się tak szczerzysz? - zapytała mulata, a potem odchrząknęła znacząco. - W każdym RAZIE, my jedziemy. Zadowolony.
   - Bardzo - zaśmiał się tamten.
  - Tak więc, do zobaczenia w domu.
   - Pa! - krzyknęli chłopcy i wrócili do swojej sprzeczki.
   Para wsiadła do samochodu. Blondyn usiadł za kierownicą i włączył silnik. Ruszyli. Chłopak kilka razy otworzył usta, ale już po chwili je zamykał. Widocznie chciał coś powiedzieć, jednak nie wiedział, jak sobie to wszystko ułożyć w głowie. Patricia także się nie odzywała. Miała przeczucie, że będzie musiała opowiedzieć zdarzenie jeszcze raz. Starała się je od siebie odrzucić, jednak ono co chwilę wracało ze zdwojoną siłą. W końcu Niall zatrzymał samochód. Wysiedli i weszli do budynku. Dziewczyna szła, jak na ścięcie.
   Gdy wkroczyli do pokoju przesłuchań, powitał ich ten sam komendant co wcześniej.
   - Dzień dobry - powiedział, a oni odpowiedzieli mu tym samym.
   - Miał mi chyba pan... - zaczęła nastolatka lecz nie dane jej było skończyć.
   - Tak tak... Wiem. Pomóc złożyć pozew. W sumie to powinienem zrobić to ja. I już za pierwszym razem. Ale wiecie, dopiero zaczynam i... - wydawał się trochę zdenerwowany. Zrobił się czerwony na twarzy i cały czas stał ze spuszczoną głową trzymając rękę z tyłu głowy, na szyi.
   - Nie nie, wszystko w porządku. I tak pan nam bardzo pomógł. Dziękujemy - uśmiechnął się Niall, a mężczyzna wyraźnie się rozluźnił.
   - A więc? - zapytała dziewczyna.
   Przez chwilę Crocket patrzył na nią, jakby nic nie rozumiał, ale po chwili po jego twarzy przebiegł cień zrozumienia.
   - A więc... Proszę aby pani została tutaj, usiadła na krześle i wszystko jeszcze raz mi opowiedziała. Pan natomiast powinien stanąć za szybą - wskazał szklaną ścianę, za którą widać było stół i dwa krzesła.
   Niall kiwnął głową i wyszedł z pomieszczenia. Pati powiodła za nim wzrokiem i dopiero kiedy ujrzała go po drugiej stronie odwróciła się i usiadła na przeciwko komendanta policji.

-------------------
Bardzo przepraszam za to, że rozdział tak późno, ale jakoś nie mogłam znaleźć na to wszystko czasu. Moja koleżanka była w szpitalu i ją odwiedzałam, byłam na wsi, gdzie nie ma internetu, miałam dużo nauki. Jeszcze raz przepraszam. Mam dzisiaj niezbyt dobry humor, więc to już koniec, do zobaczenia niedługo, postaram się was nie zawieść :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 34

Przypomnienie:
Założyła brązowe koturny za kostkę i szarą kurtkę. Nie miała jeszcze prawa jazdy, więc poszła na stację metra. 


Półgodziny potem była już na miejscu. Weszła do wysokiego budynku koloru pomarańczowego.
   - Hola, hola! - usłyszała nagle. - A pani to dokąd?
   Odwróciła się. Szedł ku niej mężczyzna w średnim wieku. Miał na sobie zwykłe dżinsy i fiołkową koszulę z plakietką, na której widniał napis "Cormac Weasley".
   - One Direction nagrywają tutaj płytę prawda? Jestem dziewczyną Niall'a Horana, jednego z członków zespołu.
   - Wzruszające - odparł chłodno Weasley. - Wstęp jest wzbroniony.
   - Pati! - rozległ się krzyk.
   Dziewczyna od razu rozpoznała ten głos. To był Niall. Uśmiechnęła się szeroko do pana Cormac’a. Jego mina natomiast lekko zrzedła. Odwrócił się na pięcie i odszedł. Po chwili zza zakrętu korytarza wybiegł Horan. Miał na sobie brązowy sweterek z reniferkami i piaskowe rurki z niskim krokiem. Na nogach, oczywiście, wysokie Nike. Podbiegł do blondynki i przytulił ją mocno.
   - Stęskniłem się za tobą.
   - Ja za tobą też - odrzekła.
   - Co tu robisz? - zapytał nie kryjąc zdziwienia.
   - Postanowiłam was odwiedzić. Ten facet powiedział...
   - Nie słuchaj go. To zwykły gbur. Pewnie powiedział ci, że wstęp jest wzbroniony - nastolatka pokiwała głową, a on przewrócił oczami. - Jak zwykle. Nie przejmuj się nim i chodź ze mną.
   Rzuciła mu promienny uśmiech i zdjęła kurtkę. Na widok jej swetra Niall roześmiał się.
   - Lou na pewno się spodoba - odparł na zdziwiony wzrok Pati.
   W jej oczach pojawił się błysk zrozumienia. Podążyła za chłopakiem. Weszli do pomieszczenia, gdzie była reszta zespołu oraz Simon Cowell.
   - Siostro! - wykrzyknął Tommo.
   - A nie mówiłem? - mrugnął do niej blondyn, na co dziewczyna roześmiała się serdecznie.
   - Dzień dobry - zwróciła się do Simon'a po przywitaniu z resztą zespołu. - Zawsze chciałam pana poznać.
   - Tak, ja ciebie też. Bla bla bla... - odrzekł Cowell i machnął ręką. - Do pracy chłopcy, do pracy.
   Blondynka poczuła się lekko urażona, jednak nie dawała tego po sobie poznać. Usiadła na jednym z krzeseł i skupiła wzrok na przyjaciołach. Nagrywali. Szło im bardzo dobrze, jednak Simon'owi co chwila coś nie pasowało. Niall śpiewał za nisko, Lou za wysoko, a Zayn'owi za bardzo drżał głos. Chłopcy grzecznie wykonywali jego polecenia. Bardzo się starali, aby go nie zawieść i kiedy któregoś z nich pochwalił, byli w siódmym niebie. W końcu nadeszła pora na "Moments". Nastolatka zarumieniła się lekko i poprawiła na krześle.
   - No i jak sie podoba? - zapytał ją w pewnym momencie Cowell. - Słyszałem, że ty ją napisałaś.
   - Jest... Bardzo ładna. W ich wykonaniu oczywiście - odparła.
   - No już nie bądź taka skromna - szturchnął ją w ramię. - Jest piękna. Masz talent.
   Zdziwiły ją te słowa, jednak uśmiechnęła się do jurora X-Factor z wdzięcznością.
   - No dobrze, chłopcy. Wykonaliście dzisiaj kawał dobrej roboty. Czas kończyć. Wyłaźcie.
   - No i jak? - zapytał Harry Pati.
   - Da się przeżyć… - zrobiła kwaśną minę, na co Simon wybuchnął śmiechem.
   - Czasem tak ma - wytłumaczył Lou i popukał się w czoło.
   Nastolatka z trudem powstrzymała śmiech.
   - Widzimy się jutro o tej samej porze - pożegnał ich Cowell trzymając się za brzuch. - O matko, dziewczyno. Polubiłem cię...
   - Dziękuję - dygnęła lekko.
   - Do jutra - rzekli chórem chłopcy i wyszli ze studia.
   Wszyscy założyli kurtki i powiedzieli grzecznie "Do widzenia" Cormac'owi Weasley'owi. Popatrzył na nich z pogardą i odburknął coś w stylu "widzenia...". Zespół i Pati wyszli z budynku.
   - To co teraz? - zapytał Liam. - Może jakaś kawiarnia?
   - Jak najbardziej się na to piszę - odparła nastolatka.
   Założyła kaptur, jednak po chwili poczuła, że ktoś go zdejmuje i zakłada jej czapkę. Zobaczyła kremowe frędzelki opadające jej na ramiona. Odwróciła się i zobaczyła szeroki uśmiech Lou.
   - Nie musisz dziękować - rzekł.
   - Tsaa... Na pewno pięknie w niej wyglądam.
   - No popacz jak ładnie - powiedział Hazza i pokazał jej zdjęcie.
   - Zrobiłeś mi zdjęcie?! - wykrzyknęła. - Natychmiast je usuń!
   Chwyciła telefon, jednak zanim zdążyła dotknąć napis "Usuń" ktoś wyrwał jej go z ręki. Był to Niall.
   - Poczekaj, tylko sobie prześlę i ustawię na tapetę - oznajmił.
   Reszta chłopców wybuchła śmiechem. Nastolatka przewróciła oczami i skrzyżowała ręce na wysokości biustu.
   - Ktoś tutaj się zdenerwował - powiedział Zayn.
   Patricia popatrzyła na niego unosząc brwi. Już chwilę potem Malik leżał na ziemi przysypany śniegiem.
   - Tak tylko trochę - odparła uśmiechając się do niego i zabierając niesforny kosmyk z policzka.
***
   - Zobaczymy co powiesz na to - mulat wstał i złapał ją za nadgarstki, przyciskając do ściany.
   Już za chwilę jednak ją puścił, ponieważ zobaczył strach w jej oczach. Szybko mu się wyrwała i odeszła jak najdalej od niego. Dopiero chwilę potem Zayn zorientował się, dlaczego to zrobiła.
   - Kurcze, Pati. Przepraszam - spuścił głowę.
   Ale ona juz płakała. Usiadła na schodach i schowała twarz w dłoniach.
   Cały zespół usiadł obok niej i zaczął ją pocieszać. Malik natomiast stał i żałował tego, co zrobił. Zupełnie zapomniał o tym, że Pati czuje respekt przed takimi zachowaniami, że przecież wczoraj prawie została zgwałcona. To wszystko wydarzyło się tak szybko, nawet nie zdążył się nad tym zastanowić. Podszedł do niej i jeszcze raz przeprosił. Pokręciła tylko głową i wyszeptała:
   - Nie masz za co...
   - Jak to nie mam? Przecież właśnie przeze mnie teraz płaczesz.
   - Nie płacze przez ciebie, tylko przez... - urwała. Widocznie nie czuła się na siłach, aby wypowiedzieć jego nazwisko.
   Niall objął ją ramieniem i delikatnym ruchem zdjął z głowy czapkę. Dziewczyna popatrzyła na niego z wdzięcznością i wstała, ocierając łzy.
   - To co? Idziemy do tej kawiarni? - zapytała, jakby chcąc odgonić niezręczną sytuację.
   - Tak, chodźmy - odparł Liam i także wstał.
   Reszta zespołu poszła w jego ślady. Pati oddaliła się nieco od grupy, więc Zayn do niej podbiegł.
   - Ja naprawdę przepraszam - powiedział.
   - Przeprosiłeś już trzy razy, a ja za pierwszym ci wybaczyłam - odrzekła blondynka.
   - No tak, ale mi jest naprawdę przykro.
   - Tylko że jedno szczere "przepraszam" jest lepsze niż tysiąc nieszczerych.
   - Moje są jak najbardziej szczere.
   - Ale myślisz że przepraszając mnie tysiąckrotnie naprawisz wszystko? Raz to zrobiłeś, wybaczyłam, więc nie ma potrzeby powtarzania tego. Trudno, stało się. Ale gdyby nie... - głos na chwilę stanął jej w gardle. - on to nie byłoby tej sytuacji. Więc to nie jest twoja wina.
   - Rozumiem... Przepraszam - spuścił głowę mulat.
   - Twoją wadą jest to, że za często przepraszasz, a czasem nawet bez powodu wiesz? Umówmy się, że pomiędzy nami to słowo jest tabu okey? - spojrzała mu w oczy zwalniając lekko.
   - Dobrze - pokiwał powoli głową.
   Zdziwiły go lekko słowa Pati, ale cenił ją za to, że otwarcie wyrażała swoje myśli. Zawsze była szczera i to było jej zaletą. Jedną z wielu oczywiście.
   - One Direction?! - usłyszał nagle.
   Odwrócił się i zobaczył grupkę dziewczyn idących w ich stronę. Wyglądały na bardzo podekscytowane. Uśmiechały się do siebie. 


------------------------
No i jak zawsze nie dotrzymałam obietnicy mogę powiedzieć i nie wstawiłam rozdziału w poprzedni wtorek... Bardzo przepraszam, ale na mnie chyba nie można liczyć. W ogóle mam mieszane uczucia co do tego bloga... Dobra, koniec narzekania.
RESOVIA W FINALE MISTRZOSTW POLSKI!!! *q* Niestety pierwsze dwa mecze 7 i 8 kiedy ja bd w Rzymie, ale może ubłagam mamę i weźmiemy laptopa <3 No i niestety z ZAKSĄ, znów się moi chłopcy będą musieli pomęczyć :C Ale wygrają, wierzę w nich :D
Sovia jest mistrzem Polski,
Sovia najlepsza jest,
Sovię trzeba szanować,
Sovia dziś wygra mecz!

Mój kolega zaczął walić głową w szafkę, jak się dowiedział, że kupuję nieśmiertelniki Sovii i robię sb koszulkę i buty w tematyce siatkarskiej. A to mi mówią, że jestem dziwna o.O

Ech, dzisiaj dużo jarania się siatkarzami, bo muszę z kimś podzielić się tą miłością, a wolne od szkoły :P
Dobra, nie mówię, kiedy następny rozdział, żeby znowu nie było... Jeszcze raz przepraszam, za moją beznadziejność :C Ale postaram się go wstawić gdzieś w połowie tego miesiąca, może troszkę wcześniej :D
Mam nadzieję, że teraz nic się nie ekhem... zjebie ładnie mówiąc xd i będzie ładny rozdział... Jedną czcionką i akapity tam gdzie powinny być, przejrzyście. Trochę gorzej z tym, co ten tekst mówi, ale na to już nic nie poradzę. Tutaj zarzuty do mojego mózgu.
Ech, prawie bym zapomniała! Napisałam ostatnio coś w stylu opowiadanka grozy. Ma około 2 strony w Wordzie. Chciałby ktoś przeczytać? Może po powrocie z Rzymu wstawię. Zakładka bd nazywała się "Smth Else" :D
Koniec, do zobaczenia, czy jakkolwiek to tu nazwać xd Baj <3

wtorek, 12 marca 2013

Rozdział 33

Przypomnienie:
- Yhym.. - odpowiedziała bez entuzjazmu Pati i zaczęła zakładać buty.

***

Niall także się ubrał. Wyszli na dwór. Wiał przenikliwy wiatr i padał puszysty śnieg. Wsiedli do samochodu i ruszyli. Dotarli na miejsce bez przeszkód.
   - Dzień dobry, jestem Patricia Walker. Miałam pomóc w zrobieniu portretu sprawcy - rzekła do mężczyzny, który przyglądał jej się od kiedy weszła.
   - Chodzi o gwałt? - zapytał.
   Przytaknęła i gwałtownym ruchem otarła samotną łzę z policzka.
   - Proszę za mną.
   - Przepraszam, czy ja też mogę tam wejść? - zapytał Niall.
   - Jest pan rodziną ofiary?
   - Jestem jej chłopakiem.
   - W takim razie chodźcie obydwoje - westchnął mężczyzna i ruszył wąskim korytarzem.
   Para szła za nim nie odzywając się do siebie. Na końcu korytarza skręcili w prawo i weszli po schodach na trzecie piętro. Tam weszli w pierwsze drzwi po lewej - pokoju numer 211.
   - Pani Patricia Walker, w sprawie gwałtu. Chodzi o portret sprawcy jeśli się nie mylę - oznajmił portier.
   - Dzień dobry - rzekła dziewczyna.
   - Dzień dobry - odpowiedzieli uprzejmie policjanci. -  A pan to kto? - zwrócili się do Niall'a.
   - Niall Horan, chłopak Patricii - przedstawił się blondyn.
   - Dobrze. A więc... Proszę usiąść i powiedzieć mi jak wyglądał sprawca.
   Nastolatka grzecznie usiadła i zaczęła tłumaczyć. Kiedy skończyła, komendant Crocket rzekł:
   - Teraz pokażę portret, a pani będzie musiała podać bardziej szczegółowe informacje à propos kształtu twarzy, oczu i tak dalej.
   Dziewczyna przytaknęła. Mężczyzna odwrócił monitor w jej stronę, a ona zaczęła opisywać gwałciciela bardziej szczegółowo. Widać było, że nie jest to dla niej łatwe i z trudem powstrzymuje się od łez.
   - Miał bardziej... oczy w kształcie migdałów i... trochę bardziej wydłużoną twarz - mówiła.
   Po mniej więcej półgodzinie portret był już gotowy.
   - Dobrze, a teraz wyszukamy go w systemie - oznajmił policjant.
   - Jest - powiedział po chwili. - Leslie Marlow. Był oskarżony o handel twardymi narkotykami, ale wypuścili go, bo wkopał pięciu swoich współpracowników. W 2002 dostał sześć miesięcy za napad z bronią w ręku i postrzelenie pracownika banku. Potem siedział przez dwa lata za gwałt piętnastoletniej dziewczyny, która następnie zaszła w ciąże. Wyszedł w 2007 i przeprowadził się tutaj, do Londynu, gdzie rozpoczął coś w stylu nowego życia. W sumie nie było nowe, bo nadal przemycał narkotyki i gwałcił. W 2008 ponownie zatrzymali go za sprzedawanie narkotyków, ale znowu wypuścili z niewiadomych nam przyczyn. Niedługo potem musiał zapłacić karę grzywny za pobicie nocnego stróża. No... Trochę tego jest. Dobrze, że pani z tym do nas przyszła. Złapiemy go i ponownie zamkniemy. Chyba stęsknił się za swoimi przyjaciółmi z celi.
   - Dziękuję bardzo - dziewczyna uścisnęła mężczyźnie rękę.
   - Nie ma za co dziękować - uśmiechnął się do niej ciepło, na co odpowiedziała tym samym.
   - Rozumiem, że będę musiała się jeszcze stawić na rozprawę?
   - Myślę, że tak, ale najpierw musimy go złapać. Nie jest nigdzie zameldowany. To chyba nie będzie takie łatwe. Jeśli go znajdziemy, skontaktujemy się z panią i wtedy ustalimy, co dalej.
   - Dobrze, jeszcze raz dziękuję.
   - Dziękujemy - rzekł Niall uśmiechając się do komendanta.
   Wyszli z pokoju, a następnie z budynku. Wrócili do domu. Kiedy tylko przekroczyli próg, rozpoczęły się pytania.
   - No i co? Mają go? Wsadzą go? - zapytał Lou.
   - To nie takie łatwe - odparła dziewczyna. - Najpierw muszą go znaleźć. Ale obiecali, że kiedy im się uda, skontaktują się ze mną.
   - Opowiedz jak było - poprosił Hazza przypatrując jej się z zaciekawieniem.
   - Na pewno weszli do wielkiego budynku i porozmawiali z portierem. Obiecał zaprowadzić ich we wskazane miejsce. Jednak zamiast tego, zaprowadził ich do ciemnej komórki i wyciągnął nóż. Próbował ich zadźgać, ale jakoś uciekli - odpowiedziała za przyjaciółkę Dan.
   - A tak naprawdę? - parsknął zielonooki.
   - Dajcie dziewczynie spokój. Niech pójdzie spać i opowie nam, kiedy już ochłonie - zaprotestowała Peazer.
   - Nie przesadzaj Dan, jakoś dam radę. Ale dzięki za troskę - rzekła Pati i ułożyła dłonie w serduszko. Brunetka odpowiedziała jej tym samym.
   - Ojej, jakie to słodkie - jęknął lokers. - A teraz opowiadaj.
   Blondynka spełniła prośbę loczka i opowiedziała wszystko.
   - Wow... Trochę mu się tego nazbierało - oznajmił Zayn, kiedy skończyła.
   - Seriously? - Pati spojrzała na niego unosząc brwi.
   - W każdym razie - wtrąciła Dan. - miejmy nadzieję, że już niedługo go złapią i zamkną na jak najdłużej.
   - Tak, miejmy nadzieję - powtórzyła jej przyjaciółka. - Zmęczyłam się, pójdę już spać.
   - Dobrze kochanie. Dobranoc - odparł blondyn i przytulił ją, pamiętając, że jeszcze nie jest gotowa na więcej.
   - Dobranoc - powiedziała reszta chórem.
   - Branoc - odpowiedziała blondynka ziewając i poszła do pokoju.
   - No to co? Rozchodzimy się? - zaproponował Li. - Jest już trochę późno...
   - A która godzina? - zapytał Niall.
   - Pierwsza w nocy.
   - Należałoby. O dziewiątej mamy przecież próbę.
   - Prawda - przytaknął Louis. - To co, kochanie? Idziemy? - zwrócił się do Harry'ego.
   - Oczywiście. Żegnam wszystkich czule. Dobranoc.
   - Oj dobra, bez gadek. Chodź już - Tommo pociągnął go niecierpliwie za rękę co wywołało salwę śmiechu.
   Horan, Payne, Zayn i Dan jeszcze chwilę zostali i porozmawiali, jednak niedługo potem rozeszli się do swoich pokoi.
   - Czemu to musiało się stać akurat Pati? - Myślał Niall, kiedy stał pod prysznicem. - Mam nadzieję, że szybko go złapią.
   Zakręcił wodę i wyszedł na zimne kafelki. Wytarł się do sucha, umył zęby, nałożył spodnie od piżamy i poszedł do łóżka. Jego dziewczyna już spała, więc tylko spojrzał na nią czule i zamknął oczy. Prawie natychmiast zasnął.
***
   Pati obudziły promienie słońca wpadające przez okno pokoju. Otworzyła niechętnie oczy. Na biurku nadal leżała książka od biologii. Czyli to jednak nie był sen. Niestety. To wszystko wydarzyło się naprawdę. Tyle by dała, żeby to był tylko zwykły koszmar. Czemu to musiało się przytrafić akurat jej? Czemu to ona ma takiego cholernego pecha? Dobrze, że przynajmniej jest Niall.   Wstała i poszła się ubrać. Założyła szary sweter w kremowe paski, sięgający do połowy ud i kremowe rurki. Skierowała się do kuchni aby przygotować śniadanie. Zrobiła sobie naleśniki z czekoladą. Postanowiła także zadzwonić do Danielle i się z nią spotkać. Nie miała ochoty nudzić się w domu. Wolała spędzić czas z przyjaciółka. Jej plany pokrzyżował jednak niezapowiedziany telefon.   - Tak? - zapytała po odebraniu.   - Dzień dobry, czy rozmawiam z panią Patricią Walker?   - Tak, o co chodzi? - wiedziała, że już wcześniej słyszała ten głos, ale nie miała pojęcia do kogo należy.   - Nazywam się Larry Crocket, jestem komendantem policji. Wczoraj była u nas pani, aby sporządzić portret sprawcy - przedstawił się mężczyzna.   - Tak, pamiętam - pokiwała głową dziewczyna.   - No więc, znaleźliśmy go. Już jedzie na przesłuchanie. Był sto kilometrów od Londynu, w jakiejś małej miejscowości. Prawdopodobnie rodzinnej.   - Rozumiem. Także mam przyjechać? - zapytała, mając nadzieję, że nie.   - Jeśli pani chce.
   - Chyba podziękuję - uśmiechnęła się gorzko do słuchawki.
   Nie miała ochoty mieć już jakiegokolwiek kontaktu z panem "korepetytorem". Wiedziała, że zobaczy go na rozprawie i tylko na to da radę się zdobyć. Nie wiedziała jak zareaguje na jego widok. Czy znowu sie popłacze, zemdleje, czy może poczuje niekontrolowaną złość i zapragnie go zabić, skrzywdzić? Jak na razie było to tajemnicą nawet dla niej.   - A jeśli chodzi o pozew... - kontynuował rozmowę mężczyzna.   - No właśnie, nie za bardzo się w tym orientuję - przyznała nastolatka.   - Zadzwonimy do pani po przesłuchaniu Marlowa. Wtedy pani przyjedzie i wszystko wytłumaczymy.   - Dobrze, a ile mniej więcej będzie to trwało?   -Samo przesłuchanie jedną do dwóch godzin, ale sprawca jeszcze nie przyjechał.   - Dobrze. Dziękuję bardzo - powiedziała wzdychając.   - Nie ma za co, od tego jesteśmy. Do widzenia.   - Do widzenia - odrzekła Patricia i rozłączyła się.   Zrezygnowała z telefonu do Dan. Chciała pójść do studia i zobaczyć się z Niall'em. Zjadła posiłek, umyła zęby i skierowała się do wyjścia. Założyła brązowe koturny za kostkę i szarą kurtkę. Nie miała jeszcze prawa jazdy, więc poszła na stację metra. 


--------------------
Ja i moje umiejętności. Połowa rozdziału jest jedną, a druga połowa inną czcionką xd Mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza :D 
Więc tak... Rozdział nr 33 chyba trońkę dłuższy niż zwykle ;) Przynajmniej taki miałam zamiar xd
Chciałam przeprosić za moją niewiedzę jeśli chodzi o policję itede. Niby moja mama jest prawnikiem, ale ja ogarniam tylko służebność xd Mam nadzieję, że mi wybaczycie, przecież nie chcę sprzedawać tej książki w Empiku ;P 
Bosz, nie mam pojęcia co pisaaać, mogę się tylko pojarać, bo Resovia wczoraj wygrała z Delectą *q*
Dobra, mam totalny brak weny, piszcie w komentach co myślicie o moim blogu. No i jeszcze bardzo dziękuję za ponad 10 000 wejść, mam nadzieję, że wam się tu podoba. Baaaaaj ;* Następny rozdział za jakieś 2 tygodnie :D