niedziela, 23 września 2012
Rozdział 24
Przypomnienie:
- Brakowało mi ciebie... - rzekł i pocałował dziewczynę.
Kiedy się od siebie oderwali, wstał, pomachał jej i wyszedł z sali.
***
Pati leżała w łóżku szpitalnym i myślała o tym, co się zdarzyło. Nie tylko przed chwilą, ale też o tym, co zdarzyło się po wyjściu z kina. Próbowała sobie przypomnieć, co się wtedy działo. Pamiętała, że rozmawiała z rodzicami o ich rozwodzie, tata się do niej odwrócił, zobaczyła, że zbliżają się do drzewa, a kiedy mrugnęła poczuła, że jest na czymś wieziona... Dalej pustka. Czarna dziura. Nie pamiętała już nic. Czuła się, jakby była po dobrym śnie. Myślała, że obudziła się następnego dnia, a tymczasem minął już miesiąc. Ale ważne jest to, że w końcu się wybudziła i znowu ujrzała Niall'a. Te jego niebieskie oczy i śliczna blond czupryna... Mimo że dla niej ten "sen" trwał krótko, zdążyła się za nim stęsknić. Brakowało jej go przez ten czas. Teraz jednak uśmiechała się szeroko. Czuła się świetnie, a w dodatku w końcu zobaczyła Li, Lou, Hazze i Zayn'a na żywo.
Nagle usłyszała donośny, monotonny dźwięk i szybkie kroki na korytarzu.
- Poproszę respirator - powiedział lekarz. Jego głos dochodził z sąsiedniej sali.
- Proszę się nią zająć - dało się słyszeć po mniej więcej pięciu minutach.
Chwilę potem mężczyzna wszedł do sali.
- Jessy Walker to pani krewna? - zwrócił się do blondynki.
- Tak... Coś się stało? - zapytała dziewczyna.
Podświadomie czuła, że lekarz odpowie "tak" i nie będzie to dobra wiadomość. Jej obawy się potwierdziły.
- Tak - odrzekł wyraźnie zdenerwowany. - Bo widzisz... ona nie żyje.
- Co?! - wykrzyknęła.
Mimo że nie darzyła swojej matki zbytnią sympatią -czasami nawet mówiła, że jej nienawidzi-, poczuła łzy napływające jej do oczu. Pozwoliła im swobodnie popłynąć po swoich policzkach. Czuła ich słony smak i widziała, jak spadają na pościel.
- Może mnie pan przytulić? - zapytała w pewnym momencie lekarza.
Czuła, że potrzebuje tego bardziej niż kiedykolwiek. Chciała poczuć czyjeś ciepło, znaleźć się w czyiś ramionach... Mężczyzna podszedł do niej i objął ją. Dziewczyna nie poczuła się lepiej, jednak wyszeptała:
- Dziękuję.
***
***
- Hej kotku... - przywitał się z dziewczyną blondyn.
Ona odpowiedziała mu całując go czule. Uśmiechnęli się do siebie, a nastolatka zapytała:
- I jak tam próba?
- Dobrze... - odrzekł chłopak i dodał. - Były już trzy odcinki live, a my jeszcze nie odpadliśmy.
- Szkoda, że nie mogłam was oglądać. Ale na pewno wypadliście świetnie.
- Jeśli by polegać na pisku tych wszystkich dziewczyn, to jesteśmy wręcz boscy - zaśmiał się chłopak, a Pati mu zawtórowała.
- Fajnie jest być sławnym? - zapytała przyglądając mu się uważnie.
- No nie przesadzajmy z tą sławnością. Paparazzi jeszcze za mną nie biegają...
- Jeszcze? - blondynka uniosła jedną brew.
Chłopak tylko uśmiechnął się w odpowiedzi.
- No hej! - do sali wbiegł nagle Louis.
- Hej - dziewczyna od razu rozpromieniła się na jego widok.
Boo Bear przytulił przyjaciółkę.
- Niall, kochanie, nie wiem jak, ale pod szpitalem znalazły się nagle jakieś fanki i chcą nasze autografy.
- No to im je dajcie.
- Ale one bardzo chcą cię zobaczyć.
- A skąd wiedzą, że ja tu jestem?
- Magia! - wykrzyknął Lou, a Patricia wybuchnęła śmiechem.
- Powiedziałeś im? - zapytał zrezygnowany blondyn.
- A czemu mam okłamywać kogoś, kto mnie kocha?
- Powiedz im, że poszedłem do łazienki.
- One na pewno poczekają.
- No to powiedz, że poślizgnąłem się z łazience i złamałem miednicę...
- Dlaczego akurat miednicę? - zdziwił się Lou.
- Bo to się najdłużej zrasta.
- To wtedy by przyszły cię odwiedzić i stracił byś wierne fanki, bo nie chciałeś im dać autografu. Wiesz, jak one by się wtedy poczuły? Zrób to dla mnie.
- I dla mnie - dołączyła się dziewczyna.
- Zrób to dla nas - podsumował Boo Bear przybliżając swoją twarz do twarzy nastolatki.
Oboje uśmiechnęli się szeroko. Niall zaśmiał się i powiedział:
- Dobrze, niech wam już będzie.
Patricia cmoknęła blondyna w policzek, a Lou wziął go za rękę i wyprowadził przed szpital. Chłopak zdziwił się widząc reakcję tych kilku dziewczyn stojących na ulicy. Zaczęły piszczeć i w błyskawicznym tempie znalazły się przy nich. Porobili sobie kilka zdjęć i dali kilka autografów. Potem chłopcy, już w piątkę, wrócili do sali, w której leżała Patricia.
***
Dziewczyna przywitała się z pozostałą trójką. Kiedy rozmawiali, Harry był cichy, jakby przybity. Nie odzywał się. Od czasu do czasu tylko odpowiadał na pytania. Jednak były to krótkie, bezbarwne odpowiedzi. Nie było w nich tego entuzjazmu jak zawsze. Nie bił pozytywną energią. Nie śmiał się. Nawet nie pozwolił sobie na jakikolwiek uśmiech. Kiedy Niall, Li, Lou i Zayn pogrążeni byli w rozmowie, Pati dotknęła lekko ręki Hazzy. On odwrócił się od okna i popatrzył na nią pytającym wzrokiem.
- Co jest? - zapytała zatroskana dziewczyna.
- Ale o co ci chodzi?
- Dokładnie wiesz o co mi chodzi. Od kiedy przyszedłeś, ani razu się nie uśmiechnąłeś. To nie jest już ten dawny Hazza...
- Przepraszam, - rzekł chłopak - ale nie chcę teraz o tym rozmawiać.
- Rozumiem, ale jakby coś się działo to wiedz, że możesz na mnie liczyć - zmierzwiła mu włosy nastolatka.
- Dzięki - odrzekł Harry i w końcu się uśmiechnął.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech nie puszczając jego ręki. Chłopak usiadł przy niej na krześle.
- Pati - do sali wszedł Zayn. Dziewczyna nawet nie zauważyła, że wcześniej wyszedł.
- Tak? - zapytała odwracając się w jego stronę.
- Lekarz powiedział, że możesz już wyjść ze szpitala.
- Super - uscieszyła się nastolatka. - Ale najpierw muszą mi wyjąć te wszystkie rurki.
- Zaraz przyjdzie do ciebie pielęgniarka. I tak przy okazji, współczuję.
- Ale czego? - zapytała zdziwiona nastolatka.
- No, z powodu twojej mamy... Naprawdę mi przykro.
- Zayn! - wykrzyknął Lou.
Dziewczyna poczuła łzy napływające jej do oczu. Nadal nie mogła się pogodzić z jej śmiercią. Na szczęście, byli chłopcy. Oni zawsze poprawiali jej humor w dobrym momencie. Szkoda tylko, że nie było ich, kiedy się o tym dowiedziała. Ale... Było - minęło. Nie chciała mieć do nich o to pretensji. Poradziła sobie bez nich. Czasami trzeba dać sobie radę samemu...
Popatrzyła zaszklonymi oczami na Niall'a. On po prostu przytulił ją bez słowa.
------------------------------------
Taki tam beznadziejny rozdział xD Chociaż w sumie, jakby popatrzeć na poprzednie, to w tym przynajmniej coś się stało... W każdym bądź razie wena do mnie wróciła. Mam pomysły na dalsze części, ale one są dosyć odległe i nie wiem co napisać pomiędzy nimi. I to jest właśnie mój problem xD
Ten rozdział dedykuję Oli... Poznałyśmy się na kolonii i mieszkamy strasznie daleko od siebie. Soł sad :( No ale od czego jest fb :P Chcę tylko żebyś wiedziała, że za tobą tęsknię kochanie <3 No i może jeszcze, że jesteś zajebista :*
poniedziałek, 17 września 2012
Rozdział 23
Przypomnienie:
- Chwila, chwila... - rzekła dziewczyna odpychając go od siebie. - Ale kim ty w ogóle jesteś?
- To ja, Niall, nie poznajesz mnie? - oznajmił, a kiedy dziewczyna pokręciła głową poczuł, że pieką go oczy.
Spojrzał ze smutkiem na swoich przyjaciół. Wyglądali na zdziwionych i zakłopotanych. Poczuł, że nie może już dłużej powstrzymywać łez i schował głowę w dłoniach. Nie mógł sobie wyobrazić, że ona może go nie pamiętać. Nagle poczuł, że ktoś zabiera jego ręce z twarzy. Zrobił to bardzo delikatnie. Potem ujął w swoje dłonie jego twarz i pocałował go. Kiedy otworzył oczy ujrzał uśmiechającą się do niego Pati.
- Tylko taki żarcik - wzruszyła niewinnie ramionami.
- To nie było śmieszne - odpowiedział blondyn z powagą. Reszta zespołu pokiwała głowami patrząc na nastolatkę.
- Dobrze, przepraszam. Ale teraz na pewno jeszcze bardziej się cieszycie, że mnie widzicie prawda?
- W sumie prawda - zgodził się Lou.
- Na żywo wyglądasz jeszcze ładniej... - skomplementował ją Zayn.
- Tak, szczególnie, że jestem rozczochrana i leżę w łóżku szpitalnym z dziwnymi rurkami w różnych dziwnych miejscach - odrzekła dziewczyna.
Niall natomiast patrzył na przyjaciela z miną zabójcy.
- Nie martw się - wytłumaczył się Zayn. - Wiem, że mój urok osobisty jest zniewalający, ale oszczędzę tę uroczą niewiastę.
Wszyscy się roześmiali, a Patricia powiedziała :
- A ja i tak kocham tylko ciebie.
Uśmiechnęła się i cmoknęła go w policzek.
W pewnym momencie do pokoju wszedł lekarz.
- Oo... Widzę, że już się pani wybudziła - rzekł patrząc na Patricię. - Jak się pani czuje?
- Świetnie - odrzekła nastolatka. - A gdzie są moi rodzice?
- Leżą w sali obok... Jeszcze nie wybudzili. Siła uderzenia była większa, więc myślę, że potrwa to jeszcze kilka dni, do tygodnia.
- Rozumiem - pokiwała głową dziewczyna. - Kiedy będę mogła wyjść?
- Myślę, że jeśli w ciągu następnych trzech dni będzie się pani czuła dobrze, zwolnimy panią.
- Dobrze, dziękuję - uśmiechnęła się do mężczyzny.
- Słuchaj, my musimy już iść. Za chwilę mamy próbę - oznajmił Louis Pati.
- Och... Dobrze - odrzekła dziewczyna.
Wszyscy chłopcy skierowali się w stronę wyjścia. Wszyscy oprócz Niall'a. Ten pozostał na fotelu i uśmiechał się do dziewczyny.
- Idziesz? - zapytał go Zayn.
- Nie, ja tu jeszcze chwilę zostanę.
- Dobra, czekamy przed wejściem - odrzekł Lou.
- Ok, zaraz przyjdę.
- Czemu chciałeś zostać? - zapytała Pati, kiedy reszta zespołu wyszła.
- Chciałem się jeszcze tobą nacieszyć - uśmiechnął się, a ona zaśmiała się słodko.
Tak bardzo mu tego brakowało. Brakowało mu jej śmiechu, jej słów, po prostu jej. To ona była jego powodem do uśmiechu. Dla niej mógłby nawet zrezygnować z X Factor. Chciał się stać kimś znanym, nagrać płytę, mieć fanki... Ale wolał być zwyczajnym Niall'em i być z Patricią, niż być sławnym człowiekiem, ale nie być z nią. Czuł, że są sobie przeznaczeni. Wiedział, że brzmi to trochę głupio, ale rzeczywiście tak było. Chciał z nią być jak najdłużej tylko mógł i miał nadzieję, że już nic złego jej się nie przytrafi.
- Brakowało mi ciebie... - rzekł i pocałował dziewczynę.
--------------------
Tak, tak wiem... Głupi rozdział. Nie podoba mi się. Uważam, że jest strasznie nudny ;< I do tego krótki. Przepraszam, ale ostatnio jakoś nie mam weny. Prosiłabym także już po raz nie wiem który o szczere komentarze ;)
Ten rozdział dedykuję Karinie. Kochanie, można by cię opisać wieloma słowami. Słodka, czarująca, śliczna, miła, kochana, zabawna, ale przede wszystkim... Zajebista. Jak dobrze, że poszłyśmy do tego samego gim <3
sobota, 15 września 2012
Imagin z Niall'em ;)
Tak jak obiecałam, dodaję imagin. Mam nadzieję, że wam się spodoba <3
- Hej kochanie - powiedziała twoja przyjaciółka, Ann, kiedy odebrałaś telefon.
- Hej - rozpromieniłaś się na dźwięk jej głosu.
- Co powiesz na ognisko?
- Ale że teraz? - zdziwiłaś się. Była dopiero czternasta.
- Tak teraz...
- Przecież jest dopiero czternasta - zaoponowałaś.
- Zastanów się Kate - westchnęła Ann. - Kto robiłby ognisko w dzień?
- Po tobie można się wszystkiego spodziewać - zaśmiałaś się.
- Tsaaa... - powiedziała.
Poczułaś się lekko urażona. Nawet bardzo. Ostatnio dziewczyna robiła to często. Kiedyś śmiała się z twoich dowcipów, ale teraz było inaczej. Szczególnie przy waszych znajomych. Wtedy albo udawała, że cię nie słyszy albo w ogóle się nie śmiała. Bolało cię to, ale nadal się uśmiechałaś i nic nie mówiłaś. W tamtym momencie też nie chciałaś nic mówić.
- Sorki, ale muszę już iść. Umówiłam się ze ślicznym chłopakiem - wytłumaczyła.
- Ok. A mogę wiedzieć jak ma na imię? - uniosłaś brwi.
- Niall. Jest blondynem i ma niebieskie oczy.
- No to życzę szczęścia - uśmiechnęłaś się do słuchawki.
- Pa. Zaczyna się o dziewiątej. - powiedziała bez podziękowania i rozłączyła się.
Odłożyłaś telefon na biurko i usiadłaś na łóżku. Już któryś raz myślałaś o tym, czy nie zerwać tej przyjaźni. Ona wyraźnie już cię nie lubiła. Wywyższała się, a tobą pogardzała. Takie coś nie miało sensu. To już nie była przyjaźń. Dawniej spędzałyście ze sobą cały swój czas. Odrabiałyście razem lekcje i przynajmniej dwa razy w tygodniu nocowałyście u siebie. Teraz Ann tylko od czasu do czasu dzwoniła do ciebie. Niby zaprosiła cię na ognisko, ale wiedziałaś, że tam i tak nie zwróci na ciebie uwagi. Westchnęłaś cicho i zeszłaś na dół, aby obejrzeć telewizję. Dopiero dwie godziny przed zaczęciem ogniska wstałaś, umyłaś włosy i wyprostowałaś je. Ubrałaś się w zielone rurki, czarną bluzkę na szerokich ramiączkach i czarne vansy. Nałożyłaś lekki makijaż i zadzwoniłaś po taksówkę. Była pod twoim domem już piętnaście minut później. Wsiadłaś, podałaś adres swojej przyjaciółki i chwilę potem byłaś na miejscu. Przeszłaś przez furtkę i przywitałaś się ze swoimi znajomymi. Nie mogłaś wypatrzyć wzrokiem Ann. Usiadłaś na ławce przy ognisku i podparłaś ręką głowę. W końcu twoja przyjaciółka wyszła z domku. Jednak nie była sama. Była w towarzystwie jakiegoś blondyna. Domyśliłaś się, że to ten Niall, chłopak, o którym mówiła rano. Nie mogłaś zaprzeczyć - był przystojny. Zauważyłaś, że zaczyna iść w twoją stronę ( your DIRECTION xd ), zostawiając Ann. Dziewczyna przez chwilę wyglądała na oburzoną, jednak wzruszyła ramionami i podeszła do stolika z alkoholem. Ty natomiast zaczęłaś patrzeć na swoje buty, ponieważ poczułaś się niezręcznie. Wiedziałaś, że się rumienisz. Podniosłaś na chwilę wzrok i spojrzałaś w jego oczy. Uśmiechnął się do ciebie. Ty jakoś zdołałaś odwzajemnić uśmiech.
- Hej - rzekł siadając obok ciebie.
- Cześć - odrzekłaś zakładając niesforny kosmyk za ucho.
- Jestem Niall, a ty? - zapytał.
- Kateleen, ale mów mi Kate.
- Kate - powtórzył jak echo blondyn. - Piękne imię.
- Dziękuję - ponownie się zarumieniłaś.
Rozmawialiście przez następne dwie godziny. W pewnym momencie podeszła do was Ann. Była już porządnie wstawiona.
- Kochanie - zwróciła się do Niall'a. - Idziemy do pokoju?
- Po pierwsze, nie kochanie, tylko Niall - odrzekł oschle chłopak. - A po drugie, chyba widzisz, że jestem zajęty.
- Jak możesz tak do mnie mówić?! - oburzyła się dziewczyna prawie się przewracając. - Z nami koniec!
- Nawet nie byliśmy razem! - wykrzyknął i wstał ze zdenerwowania.
- Nie chcę cię więcej znać! - krzyknęła, jakby nie słyszała wcześniejszych słów blondyna.
Odeszła z naburmuszoną miną. Popatrzyłaś na Niall'a zdziwiona.
- Co to w ogóle było?
Chłopak tylko zaśmiał się serdecznie.
- Może spotkalibyśmy się jutro? - zapytał uśmiechając się.
- Chętnie - zarumieniłaś się.
Wymieniliście się numerami i twitterami. Miałaś ochotę skakać ze szczęścia, ale zdołałaś się opanować. Chłopak pożegnał się z tobą, całując w policzek. Odprowadzałaś go wzrokiem uśmiechając się do siebie.
* trzy miesiące później *
- Hej, spotkalibyśmy się w "Milkshake City"? - usłyszałaś głos Niall'a.
Uśmiechnęłaś się do siebie. Od kiedy poznaliście się na ognisku, zdążyliście się zaprzyjaźnić. Może inaczej... On uważał cię za przyjaciółkę, ale ty go kochałaś. To on pomógł ci wrócić do siebie po zerwaniu przyjaźni z Ann. Zawsze wprawiał cię w dobry humor, nie mogłaś się przy nim nudzić. Czułaś, że nadajecie na tych samych falach. Mieliście takie same zainteresowania i oboje kochaliście śpiewać.
- No pewnie. Będę tam za półgodziny.
- Ok. Czyli przyjadę po ciebie za dwadzieścia minut.
- Nie trzeba.
- Trzeba, muszę powiedzieć ci coś ważnego.
- Dobrze.
- To czekaj na mnie w domu.
- Ok.
Chłopak pożegnał się z tobą i rozłączył się. Podskoczyłaś ze szczęścia i pobiegłaś na górę. Zajrzałaś do szafy. Wybrałaś fioletowe rurki i białą bluzkę z napisem "I <3 NY". Nałożyłaś lekki makijaż i uczesałaś sobie kłosa na bok. Kiedy usłyszałaś dzwonek do drzwi, szybko zbiegłaś ze schodów, prawie się przewracając. Otworzyłaś drzwi uśmiechając się szeroko.
- Cześć - przywitał cię Niall i przytulił cię. - Idziemy?
- No pewnie.
- Chyba miałeś powiedzieć mi coś ważnego... - zaczęłaś, kiedy siedzieliście już w aucie.
- Musisz chwilę poczekać.
Kilka minut później byliście już pod barem. Weszliście do środka i zajęliście wasz ulubiony stolik. Zamówiliście shake'i.
- Powiesz mi w końcu to, co miało być takie ważne? - naciskałaś.
- Powiedzieć, nie powiem. Ale zaśpiewam.
Wziął swoją gitarę, która leżała za nim. Widocznie musiał to zaplanować wcześniej i przywieźć ją tu. Nagle wstał i zaczął grać i śpiewać:
I don't know what you've been used to
never been with a girl like you-u
but I can give you the love that's true to
your hesrt not material things
I'll give you my song
this words for you-u
sing you what I feel
my soul is true-e
I don't have the world
can't give it to you girl
but all that I can do
is give the song for you
Wszyscy ludzie słuchali tego, jak blondyn śpiewał. Kiedy skończył zaczęli bić brawo, ale ty tego nie słyszałaś. Widziałaś tylko Niall'a. Te jego oczy... I uśmiech. Uśmiechał się do ciebie promiennie. Podbiegłaś do niego i przytuliłaś go mocno.
- Kocham cię - wyszeptałaś i pocałowałaś go.
- Hej kochanie - powiedziała twoja przyjaciółka, Ann, kiedy odebrałaś telefon.
- Hej - rozpromieniłaś się na dźwięk jej głosu.
- Co powiesz na ognisko?
- Ale że teraz? - zdziwiłaś się. Była dopiero czternasta.
- Tak teraz...
- Przecież jest dopiero czternasta - zaoponowałaś.
- Zastanów się Kate - westchnęła Ann. - Kto robiłby ognisko w dzień?
- Po tobie można się wszystkiego spodziewać - zaśmiałaś się.
- Tsaaa... - powiedziała.
Poczułaś się lekko urażona. Nawet bardzo. Ostatnio dziewczyna robiła to często. Kiedyś śmiała się z twoich dowcipów, ale teraz było inaczej. Szczególnie przy waszych znajomych. Wtedy albo udawała, że cię nie słyszy albo w ogóle się nie śmiała. Bolało cię to, ale nadal się uśmiechałaś i nic nie mówiłaś. W tamtym momencie też nie chciałaś nic mówić.
- Sorki, ale muszę już iść. Umówiłam się ze ślicznym chłopakiem - wytłumaczyła.
- Ok. A mogę wiedzieć jak ma na imię? - uniosłaś brwi.
- Niall. Jest blondynem i ma niebieskie oczy.
- No to życzę szczęścia - uśmiechnęłaś się do słuchawki.
- Pa. Zaczyna się o dziewiątej. - powiedziała bez podziękowania i rozłączyła się.
Odłożyłaś telefon na biurko i usiadłaś na łóżku. Już któryś raz myślałaś o tym, czy nie zerwać tej przyjaźni. Ona wyraźnie już cię nie lubiła. Wywyższała się, a tobą pogardzała. Takie coś nie miało sensu. To już nie była przyjaźń. Dawniej spędzałyście ze sobą cały swój czas. Odrabiałyście razem lekcje i przynajmniej dwa razy w tygodniu nocowałyście u siebie. Teraz Ann tylko od czasu do czasu dzwoniła do ciebie. Niby zaprosiła cię na ognisko, ale wiedziałaś, że tam i tak nie zwróci na ciebie uwagi. Westchnęłaś cicho i zeszłaś na dół, aby obejrzeć telewizję. Dopiero dwie godziny przed zaczęciem ogniska wstałaś, umyłaś włosy i wyprostowałaś je. Ubrałaś się w zielone rurki, czarną bluzkę na szerokich ramiączkach i czarne vansy. Nałożyłaś lekki makijaż i zadzwoniłaś po taksówkę. Była pod twoim domem już piętnaście minut później. Wsiadłaś, podałaś adres swojej przyjaciółki i chwilę potem byłaś na miejscu. Przeszłaś przez furtkę i przywitałaś się ze swoimi znajomymi. Nie mogłaś wypatrzyć wzrokiem Ann. Usiadłaś na ławce przy ognisku i podparłaś ręką głowę. W końcu twoja przyjaciółka wyszła z domku. Jednak nie była sama. Była w towarzystwie jakiegoś blondyna. Domyśliłaś się, że to ten Niall, chłopak, o którym mówiła rano. Nie mogłaś zaprzeczyć - był przystojny. Zauważyłaś, że zaczyna iść w twoją stronę ( your DIRECTION xd ), zostawiając Ann. Dziewczyna przez chwilę wyglądała na oburzoną, jednak wzruszyła ramionami i podeszła do stolika z alkoholem. Ty natomiast zaczęłaś patrzeć na swoje buty, ponieważ poczułaś się niezręcznie. Wiedziałaś, że się rumienisz. Podniosłaś na chwilę wzrok i spojrzałaś w jego oczy. Uśmiechnął się do ciebie. Ty jakoś zdołałaś odwzajemnić uśmiech.
- Hej - rzekł siadając obok ciebie.
- Cześć - odrzekłaś zakładając niesforny kosmyk za ucho.
- Jestem Niall, a ty? - zapytał.
- Kateleen, ale mów mi Kate.
- Kate - powtórzył jak echo blondyn. - Piękne imię.
- Dziękuję - ponownie się zarumieniłaś.
Rozmawialiście przez następne dwie godziny. W pewnym momencie podeszła do was Ann. Była już porządnie wstawiona.
- Kochanie - zwróciła się do Niall'a. - Idziemy do pokoju?
- Po pierwsze, nie kochanie, tylko Niall - odrzekł oschle chłopak. - A po drugie, chyba widzisz, że jestem zajęty.
- Jak możesz tak do mnie mówić?! - oburzyła się dziewczyna prawie się przewracając. - Z nami koniec!
- Nawet nie byliśmy razem! - wykrzyknął i wstał ze zdenerwowania.
- Nie chcę cię więcej znać! - krzyknęła, jakby nie słyszała wcześniejszych słów blondyna.
Odeszła z naburmuszoną miną. Popatrzyłaś na Niall'a zdziwiona.
- Co to w ogóle było?
Chłopak tylko zaśmiał się serdecznie.
- Może spotkalibyśmy się jutro? - zapytał uśmiechając się.
- Chętnie - zarumieniłaś się.
Wymieniliście się numerami i twitterami. Miałaś ochotę skakać ze szczęścia, ale zdołałaś się opanować. Chłopak pożegnał się z tobą, całując w policzek. Odprowadzałaś go wzrokiem uśmiechając się do siebie.
* trzy miesiące później *
- Hej, spotkalibyśmy się w "Milkshake City"? - usłyszałaś głos Niall'a.
Uśmiechnęłaś się do siebie. Od kiedy poznaliście się na ognisku, zdążyliście się zaprzyjaźnić. Może inaczej... On uważał cię za przyjaciółkę, ale ty go kochałaś. To on pomógł ci wrócić do siebie po zerwaniu przyjaźni z Ann. Zawsze wprawiał cię w dobry humor, nie mogłaś się przy nim nudzić. Czułaś, że nadajecie na tych samych falach. Mieliście takie same zainteresowania i oboje kochaliście śpiewać.
- No pewnie. Będę tam za półgodziny.
- Ok. Czyli przyjadę po ciebie za dwadzieścia minut.
- Nie trzeba.
- Trzeba, muszę powiedzieć ci coś ważnego.
- Dobrze.
- To czekaj na mnie w domu.
- Ok.
Chłopak pożegnał się z tobą i rozłączył się. Podskoczyłaś ze szczęścia i pobiegłaś na górę. Zajrzałaś do szafy. Wybrałaś fioletowe rurki i białą bluzkę z napisem "I <3 NY". Nałożyłaś lekki makijaż i uczesałaś sobie kłosa na bok. Kiedy usłyszałaś dzwonek do drzwi, szybko zbiegłaś ze schodów, prawie się przewracając. Otworzyłaś drzwi uśmiechając się szeroko.
- Cześć - przywitał cię Niall i przytulił cię. - Idziemy?
- No pewnie.
- Chyba miałeś powiedzieć mi coś ważnego... - zaczęłaś, kiedy siedzieliście już w aucie.
- Musisz chwilę poczekać.
Kilka minut później byliście już pod barem. Weszliście do środka i zajęliście wasz ulubiony stolik. Zamówiliście shake'i.
- Powiesz mi w końcu to, co miało być takie ważne? - naciskałaś.
- Powiedzieć, nie powiem. Ale zaśpiewam.
Wziął swoją gitarę, która leżała za nim. Widocznie musiał to zaplanować wcześniej i przywieźć ją tu. Nagle wstał i zaczął grać i śpiewać:
I don't know what you've been used to
never been with a girl like you-u
but I can give you the love that's true to
your hesrt not material things
I'll give you my song
this words for you-u
sing you what I feel
my soul is true-e
I don't have the world
can't give it to you girl
but all that I can do
is give the song for you
Wszyscy ludzie słuchali tego, jak blondyn śpiewał. Kiedy skończył zaczęli bić brawo, ale ty tego nie słyszałaś. Widziałaś tylko Niall'a. Te jego oczy... I uśmiech. Uśmiechał się do ciebie promiennie. Podbiegłaś do niego i przytuliłaś go mocno.
- Kocham cię - wyszeptałaś i pocałowałaś go.
Subskrybuj:
Posty (Atom)